Baner

Baner

wtorek, 2 kwietnia 2013

5. Dni mijają, lecz ja jeszcze nie zapomniałam o Tobie


Klimat do rozdziału ;*

Życie w stolicy mija niewiarygodnie szybko. Zwłaszcza, kiedy ma się przy boku osobę, przy której po prostu, nie da się nudzić. Bez wątpienia, Paula ożywiła ci ostatnie kilka dni.
Jest przy tobie na każdym kroku, nie pozwalając ci na bezsensowne wbijanie wzroku w ścianę. Zaczęła cię prowadzać po klubach, przypominając ci wszystko o czym powinnaś pamiętać.
Przecież życie nie może być wiecznie ponure dla tak młodej dziewczyny. Powinnaś szaleć i nie dawać się złamać. Dlatego Paula nie pozwala wspominać, płakać.
Użalanie się nad sobą nawet nie wchodzi w grę. Jest przy tym bardzo stanowcza, a ty nie zamierzasz się jej sprzeciwiać, bo wiesz, że to może być jedyny sposób,
na wyleczenie się. Dzięki jej pomocy może wreszcie przestaniesz żałować, że zamknęłaś swój związek. Może nie będziesz już rozmyślać, co byłoby gdybyś została we Włoszech.
Teraz macie się bawić, jak kiedyś, zapominając o problemach, które przecież obie macie.

Siedzisz po turecku na mięciutkim łóżku, równocześnie rozpakowując swoją upchaną, niebieską walizkę. Powinnaś zabrać się za to już parę dni temu, jednak najzwyczajniej w świecie, nie miałaś na to czasu.
Prawie wcale nie było cię w domu. Ciągle gdzieś się kręcicie. Ze swoją mamą rozmawiałaś zaledwie kilka razy, a przecież wróciłaś 3 tygodnie temu.
Twoje życie nabrało tempa, a ty zaczynasz nad tym tracić kontrolę. To z jednej strony może cię martwić, jednak wcale nie musi.
Siedzisz już dłuższą chwilę, czekając aż Paula wróci, trzymając w ręku kubek herbaty.
Po to właśnie zeszła do kuchni. Wydaje się, że to praktycznie jedyna okazja, w ciągu całego dnia, na to, aby pobyć chwilę sama. Kilka minut ci wystarcza, aby totalnie odciąć się od rzeczywistości.
Spoglądasz na doskonale ułożone w walizce ubrania, przypominając sobie moment, pakowania tych wszystkich rzeczy. Było ci wtedy bardzo ciężko.
Wykorzystałaś moment, kiedy w mieszkaniu nie było Michała i krok po kroku zaczęłaś zabierać swoje rzeczy. Miałaś ochotę zasunąć walizkę, zamknąć za sobą drzwi, wsiąść do samolotu i odlecieć. Bałaś się pożegnania. Ręce ci drżały, serce potwornie waliło i mimo, że bardzo starannie próbowałaś ukryć swoje zdenerwowanie, Michał od razu domyślił się, że coś jest nie tak. Zakończyłaś wszystko jednym zdaniem, na które Michał, nie odpowiedział. Zadał ci tylko jedno, bardzo proste, pytanie. To samo, na które codziennie starasz się sobie odpowiedzieć.
Nawet nie zdążyłaś obejrzeć się za siebie, a od tego wydarzenia mija już prawie miesiąc.


- Maja mówię do ciebie! - z zamyślenia wyrywa cię roześmiany głos twojej przyjaciółki. Bardzo sugestywnie wywraca oczami, kręcąc przy tym głową. Następnie, siadając przy tobie podaje ci dopiero co, zaparzoną herbatę.
Uśmiechasz się nieznacznie w geście podziękowania, odgarniasz włosy, a potem bardzo powoli zbliżasz swoje usta do kubka. Obie siedzicie w chwilowej ciszy, sącząc przy tym trunek. Jednak spojrzenie Pauli mówi więcej, niż
gdyby się coś odezwała. Doskonale wie, że o czymś myślałaś. I wcale nie zamierza zgadywać o czym, bowiem jest przekonana, że o Michale.
- Nie patrz tak na mnie - przerywasz ciszę, ponieważ wzrok Pauli jest na tyle denerwujący, że nie możesz wytrzymać pod jego naciskiem.
- To przestań o nim myśleć - podnosi nieco głos. Jesteś przekonana, że ją to irytuje, ale ty nad tym nie panujesz. Nie potrafisz poradzić sobie z tym, że wszystkie twoje myśli krążą wokół niego.
Paula tego nie może zaakceptować, mimo to, ty nie jesteś w stanie temu zapobiec.
- Nie myślę. Po prostu... - zacinasz się na moment - Nie chcę już myśleć. Tyle, że jakoś mi to nie wychodzi.
- To musi wreszcie zacząć, bo się wykończysz - uśmiecha się lekko, czym w jakimś stopniu dodaje ci otuchy. Mimo, że mówi ci tak codziennie, jakoś
nie potrafisz przestać. To już jest nie do wytrzymania, nie tylko dla Pauli, ale przede wszystkim dla ciebie.

Musisz coś zrobić, przełamać się. Doprowadź się do pionu. Nie możesz wiecznie się cofać.
Spoglądaj czasem w przyszłość.


To zupełnie nie w twoim stylu, ale ostatnio zaczęłaś nosić trochę przykrótkie spódniczki. Nakładasz na siebie mocniejszy makijaż. Starasz się zmieniać, zaczynając od modyfikacji swojego wyglądu.
Przyznajesz sama sobie, że w tym wydaniu nie czujesz się, na razie, zbyt komfortowo, jednak nie narzekasz. Nie chcesz wyglądać jak zdzira i na razie jeszcze ci to nie grozi.
Wmawiasz sobie, że taka metamorfoza dobrze ci zrobi. Może przez to staniesz się trochę mniej melancholijna. Może zaczniesz wierzyć na nowo w swój urok osobisty, bowiem nawet bez ostrego makijażu,
mężczyźni zawieszają na tobie wzrok. Czy do tego potrzebna jest ci zmiana? Chyba nie. Wystarczy odrobina optymizmu i wiary w siebie. Ty jednak próbujesz wprowadzić w swoje życie, rewolucję. Coś nowego, niecodziennego.
Początkiem owej rewolucji jest kolejna impreza na której się zjawiasz. Chcesz się odciąć od wszystkiego, wlewając w siebie drinki, przyrządzane przez barmana specjalnie na twoje polecenie. Widok lekko wciętej dziewczyny może martwić, jednak
ty właśnie tak chcesz teraz wyglądać. Czy na pewno? Pragniesz spontaniczności, szaleństwa i masz dosyć zastanawiania się czy tak wypada. Masz ochotę wykrzyczeć jak się, w głębi duszy, naprawdę czujesz.
Nie robisz tego jednak, a przecież masz świadomość, że i tak nikt nie zwróciłby na to uwagi. Trzymasz fason. Niestety tylko do czasu. Kilka godzin, a ty czujesz, że odpływasz. Jeszcze łyk, dwa i możesz nie dokończyć tej imprezy na własnych nogach.
Tracisz powoli równowagę. Obcierasz się o nieznajomych ci ludzi, próbując jakoś dostać się do wyjścia. Bez czyjejś pomocy na pewno, by ci się to nie udało. Tylko, że to niestety nie Paula w ostatniej chwili, ocala cię przed upadkiem.
Nie ona również, bierze cię na ręce i wynosi. Nie znasz jego imienia, bo tak naprawdę nigdy wcześniej go nie widziałaś. Jest ci to teraz zupełnie obojętne, chociaż w normalnych warunkach pewnie spaliłabyś się ze wstydu. 
Mężczyzna stawia cię do pionu niemal natychmiast, gdy jesteście już na zewnątrz. Jest gotowy do asekruacji, w razie gdybyś miała ochotę się przewrócić. Tak się nie dzieje, ponieważ starasz się jakoś doprowadzić do porządku. Pijanego wyrazu twarzy
nie zmienisz, jednak udaje ci się, chwilowo, stać prosto.
- Może odwiozę cię do domu? - pyta bardzo grzecznie. Nie jest nachalny i jakiś podejrzany, jednak ty odbierasz jego słowa jako sygnał tego, że należy się ewakuować.
Rodzice uczyli cię, gdy byłaś małą dziewczynką, że nie ufa się nieznajomym. Przestrzegali cię również przed nadmiarem alkoholu, jednak tej rady chyba nie wzięłaś sobie do serca.
- Spokojnie. Poradzę sobie. Gdzieś tu jest moja przyjaciółka... Mam z kim wracać - nawet nie wiesz, jak udało ci się poskładać tak mądre zdania. Twój stan nie jest jednak za ciekawy.
Chłopak wydaje się trochę zagubiony. Chyba nie wie jak ma się zachować. Ty w międzyczasie szukasz wzrokiem za Paulą. Niestety nie widzisz jej nigdzie, a to nie jest najlepszy znak.
- Wiem, że możesz się mnie obawiać, ale ja nic od ciebie nie chcę. Widzę po prostu, że słabo zniosłaś imprezę - uśmiecha się do ciebie, a ty dochodzisz do wniosku, że znalezienie Pauli w takim tłumie, graniczy niemal z cudem.
Postanawiasz zaryzykować. Wracasz z nieznajomym ci chłopakiem do domu. Twoje obawy okazały się bezsensu. Po raz kolejny niestety się myliłaś.

Kiedyś zaufałaś Michałowi - to trzeba zaliczyć jako błąd.
Nie chciałaś zaufać Nieznajomemu - również się pomyliłaś. To jednak udało ci się jeszcze naprawić.


**&**&**

Dziękuję za wasze wszystkie komentarze :*  i proszę naprawdę o obiektywne opinie, bo ja wciąż nie wiem, czy jest sens dalej to kontynuować ;) Pozdrowienia Mila07 ;*


3 komentarze:

  1. Takie zachowanie i nowy styl bycia nie wróży niczego dobrego... Lepiej niech się opamięta. Jestem ciekawa, co się wydarzyło między nią a Michałem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na nowy rozdział na: http://walcz-o-mnie.blogspot.com/ Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Niepotrzebnie się zmienia, chociażby z wyglądu. To i tak nie wyjdzie jej na dobre. Bo zwykle ludzie na lepsze się nie zmieniają, co najwyżej na gorsze.
    Ktoś tu chyba tęskni za Michałem, i to tak porządnie. ;)

    OdpowiedzUsuń